Widoki w Les Deux Alpes są niesamowite. Wszędzie, w którąkolwiek stronę by nie spojrzeć - góry, morze gór. Widać m.in. (w oddali) masyw Mont Blanc, a z drugiej strony piękną zębatą grań z dominującym czterotysięcznikiem Ecrins. I jeżdżąc cały czas ma się te widoki wszędzie wokół - coś pięknego. (Grunt, żeby była dobra pogoda. My w obu dniach pobytu w L2A mieliśmy genialną pogodę :) ) Tras jest dużo, są urozmaicone, w większości b. szerokie - można poszaleć. Zdecydowana większość tras to trasy niebieskie, bardzo przyjemne (choć na kilku są miejsca, gdzie na wypłaszczeniach po prostu się... staje i trzeba użyć Mocy... tj. kijków (zwłaszcza Fee 2 się kłania pod tym względem), ale są też trudniejsze dla tych, którzy szukają mocniejszych wrażeń. Moją "miłością" z L2A została trasa Fee 1 oraz jej przedłużenie - Thuit 1 - wprawdzie na Fee 1 było kilka irytujących wypłaszczeń, które z trudem dało się przejechać bez zatrzymywania się ("na jajo"), ale krajobrazowo ten fragment ośrodka to coś absolutnie pięknego: zjeżdża się do odludnej, białej doliny, gdzie na dużym odcinku traci się z oczu całą infrastrukturę narciarską (Fee 1), a potem jedzie się łagodnym trawersem, gdzie można wyprostować się i podziwiać widoki, które są naprawdę cudowne (Thuit 1). Bardzo fajną cechą L2A jest to, że jest tam jedna trasa głowna (Jandri, części 5-1), od której odchodzą w bok pozostałe. Dzięki temu ośrodek łatwo się zwiedza i nawet mając niewiele czasu, da się objechać dużą część tras. Jeśli coś można nazwać wadą to fakt, że tylko jeden wyciąg (gondolka Jandri Expres II) prowadzi do części lodowcowej ośrodka - w związku z tym bywają tam kolejki. Wadą jest też drożyzna (piwo na stoku za 9,5 euro, najtańszy (mały i brzydki) magnes na lodówkę w sklepie z pamiątkami 3,9 euro. Brr. Na szczeście można olać pamiątki i nie kupować nic na stoku : ) )